DZIEJE SIĘ WE WŁOSZECH – #38

O rzeczach ważnych i tych, które się takimi wydawały.

1. ŚMIERTELNA KATASTROFA KOLEJOWA

6 lutego w okolicach miasta Lodi, niedaleko Mediolanu, wykoleił się ekspresowy pociąg Frecciarossa. Zwrotnica była źle ustawiona i skład, zamiast pojechać prosto, skręcił, jadąc z najwyższą możliwą prędkością – 290 km/h. Niestety dwóch maszynistów zginęło. Pozostałe 31 osób znajdujących się na pokładzie odniosło w większości lekkie obrażenia.

Prokuratura wszczęła dochodzenie mające na celu ustalenie przyczyny tragedii. W noc poprzedzającą wypadek na torach prowadzano prace konserwacyjne. Z dotychczasowych ustaleń wynika jednak, że do wypadku doszło najprawdopodobniej z winy wadliwej zwrotnicy.


2. FESTIWAL PIOSENKI WŁOSKIEJ SANREMO

Na początku lutego odbyła się również jubileuszowa, 70-ta edycja Festiwalu Piosenki Włoskiej w Sanremo. Zwycięska piosenka to Fai rumore Diodato. Nic specjalnego, moim zdaniem.

O Sanremo jak co roku mówiło się dużo i to niekoniecznie pod kątem muzycznym. Tegoroczny festiwal okazał się wyjątkowo długim. To znaczy, transmisja każdego wieczoru ciągnęła się do bardzo późna. Ostatniej nocy, wręcz, dziennikarze musieli się umówić z organizatorami, żeby ci podali im zwycięzcę jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem wyników, ponieważ inaczej byłoby za późno, by podać tę wiadomość do porannych gazet. Wyszła przy okazji trochę afera, bo jeden kanał telewizyjny, podobno “niechcący”, zaspoilerował wynik. Jednak mimo ekstremalnie długiego czasu antenowego i zdecydowanej przewagi spektaklu nad muzyką, transmisja pobiła rekord oglądalności od 2002 roku.

A wracając do afer, dużo mówiło się o duecie Morgan&Bugo. Morgan to bardzo znany włoski muzyk, który jednak jest dość kontrowersyjny i chyba ma ze sobą trochę problemów. Bugo to taki skromny facio, którego przed Sanremo większość Włochów raczej nie znała. Wyszedł między nimi jakiś kwas, który nie do końca zrozumiałam, zwłaszcza, że każdy ma swoją wersję wydarzeń. W każdym razie doszło do tego, że podczas przedostatniego wieczoru festiwalu, Morgan zaczął śpiewać piosenkę z przerobionym przez siebie tekstem, w którym atakował swojego towarzysza z duetu, zarzucając mu brak wychowania, arogancję, niewdzięczność. Gdy Bugo zdał sobie sprawę, co się dzieje, doszło do sytuacji bezprecedensowej w historii Sanremo – Bugo zszedł ze sceny. Tym samym duet został zdyskwalifikowany. Nie zabrakło głosów, że być może cała akcja została ustawiona, jako że obu artystom nie zaszkodziłoby trochę medialnego szumu.

Głośno było również o Achille Lauro, któremu w zeszłym roku zarzucano, że swoją piosenką zachęca do zażywania narkotyków, ponieważ zatytułowana była Rolls Royce, a tak nazywany jest podobno rodzaj tabletek ecstasy. W tym roku, jednak, Achille Lauro zszokował nie piosenką (która była bardzo średnia), ale swoimi stylizacjami. Pierwszego dnia, niczym (jak sam zadeklarował) św. Franciszek z fresku Giotta, wyrzekający się dóbr materialnych, zrzucił z siebie szaty i wystąpił w obcisłym błyszczącym kombinezoniku, w którym wyglądał niemal jak nagi. Podczas drugiego występu “wcielił się” w Davida Bowie. Trzeciego wieczoru Lauro przebrał się z kolei za Luisę Casati, włoską arystokratkę, mecenaskę sztuki. Ostatni wieczór należał do królowej Elżbiety I.

Każda z tych postaci w taki czy inny sposób stanowi symbol wolności, każda z nich potrafiła w swoim życiu “mieć wylane”, zgodnie z tytułem konkursowej piosenki Lauro – Me ne frego (fregarsene – mieć wylane, mieć gdzieś).


3. SARDYNKI U BENETTONA

W styczniu pisałam o nowopowstałym włoskim ruchu tak zwanych Sardynek. Początkowo chodziło o niezobowiązujący flash mob grupy ludzi, którym przyświecały wspólne ideały takie jak sprzeciw wobec mowy nienawiści, populizmu, dyskryminacji. Na początku lutego przedstawiciele ruchu zostali dosyć mocno skrytykowani za swoją wizytę w centrum badań nad komunikacją, Fabrica. Nie byłoby w niej nic złego, gdyby nie fakt, że patronem centrum jest Luciano Benetton. A Benetton to marka niezbyt popularna ostatnimi czasy we Włoszech jako główny akcjonariusz spółki zajmującej się włoskimi autostradami. Spółki, która powinna dbać o bezpieczeństwo i remonty tychże autostrad. Na jednej z nich remont jednak nie został przeprowadzony na czas. 14 sierpnia 2018 roku runął most w Genui, po którym biegła autostrada. W tej tragedii zginęły 43 osoby.

Z tego też względu odwiedzanie przedsiębiorców, którzy w jakiś sposób są uważani za winnych tej katastrofy, a do tego robienie sobie z nimi uśmiechniętych zdjęć (bo chyba o to zdjęcie wyszła największa afera), przez wielu nie zostało zbyt dobrze przyjęte.

Źródło: Facebook
Siwy facet to pan Benetton, a ten w niebieskiej kamizelce to fotograf.

Sytuację pogorszył fakt, że naczelny fotograf marki Benetton, Oliviero Toscani, również obecny na spotkaniu (i na zdjęciu) z Sardynkami skomentował, że fundacja Fabrica nie ma nic wspólnego z autostradami i że w ogóle kogo obchodzi, że zawalił się jakiś most.

Grupa Benetton zdystansowała się od tej wypowiedzi i zwolniła fotografa. Toscani przeprosił za swoje słowa, utrzymując, że zostały one wyrwane z kontekstu. Cóż, pofatygowałam się, by znaleźć i odsłuchać całą wypowiedź i trudno tu mówić o jakiejkolwiek błędnej interpretacji. Już ton głosu tego człowieka mówi sam za siebie.


4. VOGUE – WYDANIE SPECJALNE

Ciekawostka ze świata mody. Styczniowy numer włoskiego Vogue’a ukazał się w nietypowej odsłonie. Zamiast zdjęć, znalazły się w nim rysunki, ilustracje. Wydanie ukazało się w 8 różnych wariacjach okładki. Rozwiązanie to zostało podyktowane względami ekologicznymi.

Około 20 lotów, ponad 20 przejazdów koleją, 40 samochodów czekających na sygnał do startu, 60 przesyłek kurierskich, światła w studio włączone przez ponad 10 godzin bez przerwy, kilogramy zmarnowanego jedzenia z cateringu czy tony plastiku do spakowania ubrań. Tak wyglądają kulisy produkcji wrześniowego wydania włoskiej edycji Vouge’a”, pisze w liście do czytelników redaktor naczelny. „Dlatego w styczniu zatrudniliśmy artystów, aby narysowali ubrania, zamiast organizować kolejne sesje”, tłumaczy. (Noizz.pl)

Artyści wzięli udział w projekcie charytatywnie, dzięki czemu zaoszczędzoną kwotę można było przekazać na wenecką fundację kulturalną Querini Stampalia, której zbiory biblioteczne znacznie ucierpiały w powodzi pod koniec ubiegłego roku.


5. KORONAWIRUS

Ale teraz to wszystko już nie ma znaczenia. Świat stanął na głowie. Wczorajsze emocje wyblakły na tle wydarzeń dnia dzisiejszego. To, co wczoraj wydawało się ważne, co wydawało się konieczne, absolutne, nieodwołalne dziś schodzi na drugi plan.

Nie spodziewałam się takiego scenariusza. Nie wierzyłam, że problem okaże się tak poważny. Czułam się bezpiecznie.

Żałuję, że nie uwierzyłam wcześniej. Żałuję, że nie doceniałam powagi sytuacji. Ale, choć późno, zrozumiałam swój błąd.

Teraz czekam i karmię się nadzieją. I tęsknię sobie za człowiekiem, którego kocham, z którym jestem od 10 lat i którego nie wiem, kiedy zobaczę.

Dziś przeżywam w Polsce to, co przeżywałam kilka tygodni temu we Włoszech.Dziś jednak jestem nauczona doświadczeniem. Dziś, my Polacy, jesteśmy w lepszej sytuacji, bo wiemy, jak sobie pomóc.

Każdego z nas w jakiś sposób ta sytuacja dotyka. Każdy z nas mniej lub bardziej z jej powodu cierpi. Czegoś zmuszony jest się wyrzec. Zrezygnować z tego, co wydawało się witalne. Podejmując dzień po dniu swoje codzienne decyzje, dokonując wyborów, pomyśl proszę o tych, dla których wyrzeczeniem jest dziś oddalenie od swoich rodzin. O tych, którzy nie mogą zaopiekować się chorym bliskim. O tych, którzy nie mogą uczestniczyć w pogrzebach. Dopóki wyrzeczeniem dla ciebie jest niepójście na kawę, skorzystaj z tego przywileju. Bo tak, dziś to przywilej.