DZIEJE SIĘ WE WŁOSZECH #3

dzieje się we włoszech

Dziś w ramac cyklu Dzieje się we Włoszech poruszę wyjątkowo tylko jeden temat. Po pierwsze dlatego, że niewiele się ostatnio działo, po drugie ze względu na fakt, że to, co się działo, bezpośrednio nas (czyli Polki) dotyczy i należy się tej kwestii więcej uwagi.

Otóż to ze względu na nas, we włoskich mediach społecznościowych wybuchła burza. Burza tak burzliwa, że aż zdjęto z anteny telewizyjnej program, który tę burzę wywołał.

No dobra, to nie do końca tak. Że ta burza ze względu na Polki, to miał być tylko taki trik przyciągający Waszą uwagę. Tak naprawdę chodzi również o Polki, a ogólnie rzecz biorąc o „kobiety z Europy Wschodniej”, do których wg włoskiego światopoglądu się zaliczamy.

Być może niektórzy z Was już wiedzą, o co chodzi. 18 marca na antenie publicznej telewizji Rai 1 w programie „Parliamone sabato” temat przewodnim była (rzekoma) wyższość kobiet ze Wschodu jako życiowych partnerek. Jako punkt wyjścia do dyskusji przedstawiono taką oto listę (rzekomych) zalet nas i naszych słowiańskich sąsiadek. (Podczas programu gospodyni oznajmiła, że listę tę znaleziono w jakimś artykule z Internetu, natomiast wg dziennika Il Corriere della Sera okazało się, że lista, owszem, pochodzi z Internetu, ze „śmieciowej” ironicznej strony, a na potrzeby programu została trochę podrasowana).

Wersja dla niewłoskojęzycznych:

  1. Wszystkie są matkami, ale po porodzie wracają do jędrnej figury.
  2. Są zawsze sexy. Żadnych dresów ani wielkich piżam.
  3. Wybaczają zdradę.
  4. Pozwalają mężczyźnie rządzić.
  5. Są świetnymi paniami domu (czyt. kurami domowymi – moja interpretacja) i od dziecka uczą się prac domowych.
  6. Nie marudzą, nie są przylepami i nie strzelają fochów.

 

Kiedy po raz pierwszy trafiłam na tę listę, zaśmiałam się sama do siebie. No bo wiecie, wyznam Wam taki mój wstydliwy sekret. Otóż no, ekhm, jak by to powiedzieć… Chodzę po domu w dresie. A czasem też i poza domem. No i żal mi się zrobiło facetów, którzy może w takie rzeczy wierzą, a potem zonk.

Ale abstrahując od moich żalów i od moich dresów, przez Internety przeszło istne trzęsienie ziemi. Jak można tak przedmiotowo traktować kobiety?! Jak taki program mógł zostać wyemitowany w telewizji publicznej?! Dlaczego nikt z gości nie zareagował krytycznie?! Dlaczego niby Włoszki mają być gorsze? Te ze Wchodu lecą tylko na kasę i kradną innym mężów! Itede, itepe.

Komentarze Włoszek na ten temat nie były zbytnio sprawiedliwe, ale wiecie co, z jednej strony wcale się im nie dziwię. To tak naprawdę one zostały bardziej urażone. To z nich zrobiono despotyczne grube jędze w znoszonych piżamach. Smutne jest tylko, że w 2017 roku istnieją jeszcze ludzie, którzy wrzucają wszystkich przedstawicieli danej grupy do jednego wora. Smutne, że nie wszyscy rozumieją, że każdy ma swoje wady, swoje zalety i swój charakter, bez względu na narodowość. Smutne, że telewizja publiczna w XXI wieku przyczynia się do rozpowszechniania banalnych seksistowskich stereotypów.

Ale już w ogóle najsmutniejsze jest to, że wcale nie jestem tym incydentem zaskoczona. Bo wiecie, nihil novi. Od lat kobiety we włoskich programach telewizyjnych traktowane są jak bezmózgie przedmioty, których rola sprowadza się do kręcenia pupą. Kto miał więcej okazji zetknąć się z włoską telewizją, z pewnością wie, o co chodzi. Kto nie miał tej wątpliwej przyjemności, tego zapraszam do zapoznania się z poniższymi nagraniami tudzież reklamami, które również nie grzeszą dobrym smakiem.

 

 

Ale tu jakoś nie widzę afery. Program „Parliamone sabato” zdjęto z anteny, ale podobny los nie spotyka tych beznadziejnie seksistowkich, szowinistycznych reklam. I nie zauważyłam też zagorzałej debaty społecznej na temat istnienia velin, czyli tych dziewczyn, które widzieliście na filmikach. Co z tego, że one pojawiają się w programach telewizji prywatnej, a Rai 1 to telewizja publiczna? Jedna może obrażać kobiety, a druga nie? Gdzie w tym wszystkim konsekwencja?

Dlatego widzicie, ta cała śmieszna lista zalet kobiet Europy Wschodniej jakoś szczególnie mnie nie zszkowała. Wiele można o niej powiedzieć – żenująca, niesprawiedliwa, szowinistyczna, ale niestety nie zaskakująca. Bo tak właśnie wygląda włoska telewizja. Od dawna zastanawia mnie tylko, jak to działa – czy to ona robi ludziom wodę z mózgu, czy, przeciwnie, odzwierciedla gusta telewidzów. I już sama nie wiem, która opcja jest bardziej przerażająca

Linki do artykułów na temat wspomnianej listy w języku włoskim:

Esplora il significato del termine: «Fanno comandare i mariti»: dopo la lista sulle donne dell’Est la Rai chiude «Parliamone sabato» Corriere della Sera

„Donne dell’est più sexy e fanno comandare i mariti”, bufera sulla Perego. La Rai chiude il programma Il Tempo

  • Mhm. Ciekawy wpis. A jak tam we Włoszech wyglądają ruchy feministyczne? Naprawdę dotąd żadne kobiety się nie oburzały? Nie znam sytuacji medialnej we Włoszech, aż tak dobrze, lecz doskonale pamiętam rozmowy ze znajomym włoskim dziennikarzem, który wyemigrował do Polski i porzucił swoj zawód. Twierdził, że bycie niezależnym dziennikarzem nie jest w jego kraju możliwe z uwagi na durnie napisaną ustawę dostępu do zawodu. W sumie właśnie doczytałam w Internecie i nadal tak jest. Zgodnie z nią, aby móc pracować jako dziennikarz musisz być wpisany/a na oficjalną listę osób wykonujących ten zawód, a o fakcie tym decyduje specjalna komisja, podobno dość polityczna (na szybko nie znalazlam zadnego potwierdzenia na ten temat, ale wydaje sie to dosc ciekawe). Reporterzy bez granic na swojej stronie sugeruja nawet, ze dziennikarze pracuja pod duza presja innych grup wplywow, a bardzo niskie honoraria nie sluza tutaj bezstronnosci. Uplasowali Wlochy na 77. miejscu (na 180) jesli chodzi o wolnosc prasy. Coz… no to mamy odpowiedz. Jesli nie dziennikarze, to moze panom u wladzy takie mlode veliny odpowiadaja, stad ich tyle… Osobiscie trzymam z Wloszkami, nawet jesli po nas troche jadą. Gdybyśmy były takie idealne, to pewnie mielibyśmy tu teraz pełno Włochów, a nie mamy. W ostatnich latach polki były drugimi najczęściej wybieranymi na żony cudzoziemkami w Niemczech (po Tajkach). Ciekawe czy we Włoszech też tak jest ;-).

    • Chyba jednak coś w tym naszej słowiańskiej idealności jest, ponieważ w 2012 roku w pierwszej piątce zagraniczncyh żon Włochów znalazły się Ukrainki, Rosjanki i Polki ;))) A Włochów w Polsce też jest coraz więcej.

      Bardzo ciekawa ta kwestia dziennikarzy. Rzeczywiście, słyszałam o czymś takim jak oficjalny rejestr dziennikarzy i wcale by mnie nie zdziwiło, gdyby komisja, która decyduje o przynależności do niego była upolityczniona… W każdym razie veliny pojawiają się głównie w telewizji prywatnej, także każdy tam sobie robi, co chce. Z pewnością istnieją jakieś ruchy feministyczne (choć nie robiłam żadnego researchu na ten temat) i ktoś tam się pewnie buntował, ale z perspektywy zwykłego śmiertelnika nie zauważyłam, żeby stanowiło to jeden z głównych problemów opinii publicznej.

  • Magdalena Magdallenna Jerzmano

    Kurczę.. Z jednej strony czytałm o tym, jak przedstawiane sa kobiety w mediach włoskich, z drugiej strony – o tym, ze we włoskich rodzinach rządza wlasnie kobiety, a córki sa oczkiem w głowie tatusiów. Z czego popnoc miał wynikać wyjątkowy, pełen dumy i niezależności charakter włoskich kobiet…
    Faktem niezaprzeczalnym jest, że Polki generalnie bardziej starają się o wygląd, niż kobiety z Zachodniej Europy. Jesli jestem we Włoszech i widze grupę wycieczkową, gdzie panie mają starannie odprasowane spodenki i zrobiony makijaż mimo, że jest 7 rano, to wiem, nawet bez słuchania rozmów, ze trafiłam na rodaków.
    A dresy.. No coż :) Są dresy i dresy :) Nie mówiąc już o tym, że istotne jest kto je nosi i jak je nosi :)