ESSERE O ESSERCI – OTO JEST PYTANIE!

różnica essere esserci sono ci sono kiedy używać

Hamlet zastanawiał się czy być czy nie być. Zgadzam się, że ciężki wybór. Ale Polacy uczący się języka włoskiego, mają jeszcze poważniejszą rozterkę: być czy być? Hamlet nie miał tego problemu, bo najwyraźniej się włoskiego nie uczył. No i nie był Polakiem. Ale i tak macie lepiej niż on. Bo jemu nikt nie mógł pomóc. A Wy macie mnie ;)).

Wiem, że to sucharski wstęp, ale nie mogłam się powstrzymać. Musicie mi to wybaczyć. Tym bardziej, że poza sucharem we wpisie będzie sporo konkretu. Naprawdę sporo. Także przygotujcie się.

 

Zacznijmy od wyjaśnienia, dlaczego w ogóle napisałam, że Polacy ucząc się języka włoskiego muszą stawiać sobie pytanie: być czy być. Chodzi o to, że w języku włoskim istnieją dwie formy czasownika “essere” – jedna w czystej postaci, czyli po prostu “essere” i druga, “essere” + “ci”, czyli “esserci”. Tę drugą opcję być może bardziej kojarzycie w jej odmienionych formach, czyli np. “c’è” lub “ci sono”. Cały dylemat polega na tym, że obie wersje tego czasownika używamy w znaczeniu “być”. Tylko że w różnych sytuacjach. Mylenie tych dwóch form to bardzo częsty błąd, ponieważ po polsku jak coś jest, to po prostu jest. Ale spoko, to wcale nie jest takie trudne – non è poi così difficile!

SKĄD SIĘ WZIĘŁO “CI”?

Zanim przejdziemy do omawiania konkretnych sytuacji i różnic w użyciu “essere” i “essereci” na przykładach, chciałabym krótko wytłumaczyć Wam skąd to “ci” się w ogóle wzięło. To mini słówko pełni w języku włoskim w wiele różnych funkcji (może występować na przykład jako zaimek zwrotny – pronome riflessivo, stąd – ci vediamo! – “zobaczymy się/do zobaczenia” lub jako pronome diretto/indiretto o rozpisuję się TUTAJ). Ale funkcja, która nas w tym kontekście interesuje, ma związek z miejscem. Partykuły “ci” używamy do określenia miejsca, o którym była mowa we wcześniejszym zdaniu. Zwykle występuje właśnie z czasownikiem “essere” (ponieważ zazwyczaj w jakimś miejscu jesteśmy/byliśmy/będziemy), ale można spotkać ją nieraz również przy czasowniku “andare” (ponieważ do miejsc często też idziemy, jeździmy itp.). Zastosowanie partykuły “ci” pozwala uniknąć ciągłego powtarzania pełnej nazwy miejsca, o którym mowa. Można powiedzieć, że to taki jakby “zaimek miejsca”. Czasem możemy przetłumaczyć ją jako “tam” lub “tu”, ale zwykle nie tłumaczy się jej wcale.

Na przykładzie wygląda to tak, że na pytanie:

Vai in Italia a luglio?

nie musimy odpowiadać:

No, vado in Italia ad agosto.,

ale:

No, ci vado ad agosto.

Czyli “ci” w tym konkretnym zdaniu zastępuje nam “in Italia”.

Zastępuje określenie miejsca, o którym już była mowa.

Podczas lektury poniższego wpisu miejcie cały czas gdzieś z tyłu głowy, że “ci” ma związek z obecnością w jakimś miejscu. Dzięki temu moje wyjaśnienia powinny wydać się bardziej jasne i logiczne.

NON È COSÌ DIFFICILE czy NON C’È COSÌ DIFFICILE? 

CZYLI KIEDY UŻYWAMY “ESSERE” (BEZ “CI”!)

No właśnie. Dlaczego w zdaniu kończącym wstęp użyłam samego “è”? Ponieważ kiedy mówimy, że coś jest (lub nie jest) jakieś (lub ktoś jest/nie jest jakiś) używamy właśnie tej formy (również, kiedy powiemy, że ktoś/coś jest kimś/czymś). To nie sprawia problemu, dopóki nie znamy jeszcze tej drugiej wersji, z cząstką “ci”. Już na pierwszych lekcjach włoskiego uczymy się bowiem, że:

Anna è bella. – Anna jest ładna.

Il gatto è nero. – Kot jest czarny.

Il tè è caldo. – Herbata jest ciepła.

Le ragazze sono giovani. – Dziewczyny są młode.

Io e Marco siamo amici. – Ja i Marco jesteśmy przyjaciółmi.

Il signor Rossi è il mio insegnante di storia. – Pan Rossi to mój nauczyciel od historii.

Quest’insalata è il mio pranzo di oggi! – Ta sałatka to mój dzisiejszy obiad.

Pod górkę zaczyna się robić, kiedy znamy już formę “c’è”. I o ile w powyższych zdaniach raczej rzadko kto zrobi błąd, to kiedy mamy zacząć zdanie bezpośrednio od czasownika “essere” zwłaszcza w trzeciej osobie liczby pojedynczej (czyli od “È”’), to tak bardzo ciśnie nam się na usta “C’è”. Prawdopodobnie dlatego, że brzmi podobnie, więc tym bardziej łatwo się pomylić, jeśli nie rozumiemy dobrze różnicy między tymi dwoma formami. Dlatego często zdarza mi się słyszeć na lekcjach zdania w stylu:

*C’è interessante. – w znaczeniu: To interesujące.

*C’è una persona giovane. – w znaczeniu: To bardzo młoda osoba.

*C’è un libro sulla storia. – w znaczeniu: To książka o historii.

Co ważne, jeśli chodzi o zdanie drugie i trzecie, to nie są one błędne jako takie – można by zastosować je w innym kontekście (w jakim, powiem później). Ale absolutnie nie możemy ich użyć, kiedy chcemy coś przedstawić czy zaprezentować. Innymi słowy, kiedy mówimy “TO jest” / “TO są” musimy użyć “essere”, BEZ “ci”. Dużą wskazówką jest tutaj właśnie słówko “to”. Zawsze, kiedy macie dylemat, czy w danym zdaniu użyć “essere” czy “esserci”, zastanówcie się, czy po polsku użylibyście zaimka wskazującego “to”. Jeśli tak, to “esserci” odpada. Zwróćcie uwagę, że w polskich zdaniach bardziej naturalne jest pominięcie w ogóle czasownika, pozostaje on domyślny.

Poza sytuacjami, w których kogoś lub coś opisujemy bądź przedstawiamy, czasownika “essere” użyjemy również, kiedy mówimy gdzie ktoś/coś się znajduje lub kiedy się odbywa. Ale tutaj kluczowa jest kolejność poszczególnych części zdania!

Czasownika “essere” użyjemy, kiedy chcemy skonstruować zdanie w “klasycznej” postaci, czyli według schematu:

PODMIOT (osoba/zwierzę/przedmiot/wydarzenie itp.) + BYĆ + MIEJSCE/CZAS

Np.

Mia madre è a casa. – Moja mama jest w domu.

Il gatto è sul tavolo. – Kot jest na stole.

Le uova sono nel frigo. – Jajka są w lodówce.

La partita è sabato. – Mecz jest w sobotę.

Il mio compleanno è oggi. – Moje urodziny są dziś.

Ale jeśli zaczniemy tutaj kombinować z kolejnością poszczególnych elementów, to przestaje to wszystko być takie oczywiste. I wtedy może nam się wkraść do zdania nasze małe milusińskie “ci”.

CO JEST NA STOLE?

CZYLI KIEDY UŻYWAMY ESSERCI

Do “klasycznych” zdań z poprzedniego akapitu moglibyśmy zadać pytanie: gdzie jest twoja mama? gdzie jest kot? kiedy jest mecz? itd. Ale jeśli zmieni się punkt naszego zainteresowania, jeśli nie będziemy się chcieli dowiedzieć gdzie jest dana osoba czy przedmiot, bo miejsce będzie nam znane, ale informacją, którą chcemy uzyskać będzie odpowiedź na pytanie co/kto się w tym miejscu znajduje, wtedy użyjemy czasownika z partykułą “ci”.

Np.

A casa c’è mia madre. – W domu jest moja mama. 

Nel frigo ci sono le uova. – W lodówce są jajka. 

Sul tavolo c’è il gatto. – Na stole jest kot. 

Czujecie różnicę wynikającą z tego szyku? Użyjemy tego typu zdań w innych sytuacjach, niż tych w pierwszej wersji. Żeby lepiej zobrazować niuans między obiema wersjami, narysowałam dla Was 2 komiksy z użyciem zdań z jajami.

Zastosowanie “essere”

sono czy ci sono komiks 1

Zastosowanie “esserci”

sono czy ci sono komiks 2

(W rzeczywistości potrafię ładniej rysować. Po prostu się spieszyłam. Serio.)

 


DYGRESJA O RODZAJNIKACH

Przy okazji chciałabym zwrócić uwagę również na zdanie z kotem, choć w związku z innym zagadnieniem gramatycznym. Konkretnie chodzi o użycie rodzajnika przed “gatto”. W obu wersjach zdania użyłam rodzajnika określonego. Zrobiłam tak, żeby nie wprowadzać od razu dodatkowego zamieszania, ale trzeba to wyjaśnić. Z pragmatycznego punktu widzenia, jeśli chodzi o zdanie “Sul tavolo c’è il gatto”, to prawdopodobieństwo, że wystąpi ono w realnym życiu właśnie w takiej formie jest bardzo niewielkie. Nie jest ono niepoprawne gramatycznie, ale trzeba by było bardzo mocno się wysilić, żeby wymyślić kontekst, w którym można by było je zastosować. Bo jeśli używamy rodzajnika określonego, to znaczy, że i ja i adresat naszego komunikatu wie, o jakim kocie mowa.

I teraz wyobraźcie sobie, że używacie dokładnego odpowiednika tego zdania po polsku, że ktoś do Was mówi “Na stole jest kot.” Jeśli macie kota, to wtedy można rzeczywiście użyć rodzajnika określonego, bo wszyscy wiedzą, o jakiego kota chodzi. Problem polega na tym, że jeśli ktoś tak do nas powie, to odbierzemy to tak, jakby się urwał z kosmosu. Wyobraźcie sobie, że wracacie sobie z pracy do domu i Wasz mąż/chłopak (lub żona/dziewczyna) mówi do Was: “Na stole jest kot.” Jak reagujecie? Ja bym sobie pomyślała “So whaaat?”. To tak, jakby ktoś Was informował, że na łóżku leżą ubrania i że w kuchni stoi lodówka. No i co z tego? Po co mi ta informacja? Ewentualnie możemy sobie wyobrazić sytuację, że ktoś musi do tego stołu nakryć i mówi “Nie mogę nakryć, do stołu, bo na stole jest kot.” Ale przyznacie, że to trochę wymuszony kontekst. Jakkolwiek mimo wszystko nie możemy temu zdaniu odmówić poprawności gramatycznej.

Bardziej prawdopodobne jest jednak, że w tym zdaniu pojawi się rodzajnik nieokreślony, czyli powiemy raczej “Sul tavolo c’è un gatto.”, w sensie “Na stole jest jakiś kot.” Możemy sobie wyobrazić, że nie jesteśmy posiadaczami żadnego kota, ale za to zapraszamy gości na imprezę. Jeden z nich wychodzi do ogrodu i zauważa, że na stole siedzi kot. Jest zaskoczony, bo wie, że gospodarze kota nie posiadają. Podzieli się zatem swoją rewelacją z pozostałymi w następujący sposób: “Ej, ludzie, widzieliście!? Na stole jest jakiś kot!”. Jest to kot, którego nikt nie zna. Nieokreślony. Nikt nie wie, skąd się tam wziął. Dlatego do tego zdania bardziej będzie pasował rodzajnik nieokreślony.

Natomiast w zdaniu w klasycznej formie z czasownikiem “essere” (bez “ci”), czyli “Il gatto è sul tavolo.” wszystko się zgadza, bo będzie to odpowiedź na pytanie odnośnie miejsca pobytu kota. A jeśli pytamy o miejsce pobytu kota, no to raczej chodzi nam o kota którego i ja i mój rozmówca znamy. Np. o naszego kota. No bo po co mielibyśmy pytać gdzie jest JAKIŚ kot? No bez sensu. Dlatego tutaj akurat jak najbardziej pasuje rodzajnik określony.

Koniec dygresji.



Wracając do naszej głównej kwestii, w powyższych zdaniach z “esserci” możemy jeszcze w inny sposób poprzestawiać szyk zdania – możemy okolicznik miejsca przesunąć na sam koniec, ale w kontekście czasownika/ użycia “ci” niczego to nie zmieni:

C’è mia madre a casa.

Ci sono le uova nel frigo.

C’è un gatto sul tavolo.

Innymi słowy, jeśli podmiot (rzecz/przedmiot wykonujący czynność bycia) pojawi się w zdaniu na pozycji dla siebie nie-neutralnej, czyli po orzeczeniu (czasowniku), wtedy użyjemy “esserci”.

Oto przykład podsumowujący. W obu poniższych zdaniach:

Ci sono le uova nel frigo.

Nel frigo ci sono le uova.

podmiotem są “le uova” a orzeczeniem “sono”. Jak widzicie, w obu przypadkach “sono” pojawiło się w zdaniu przed jajami, dlatego musimy do niego dodać partykułę “ci”.

OGGI È IL MIO COMPLEANNO vs. OGGI C’È LA PARTITA

W powyższych rozważaniach całkowicie pominęłam dwa ostatnie zdania, związane z umiejscowianiem w czasie. Dla przypomnienia, brzmiały one:

La partita è sabato. – Mecz jest w sobotę.

Il mio compleanno è oggi. – Moje urodziny są dziś.

Pominęłam je umyślnie, ponieważ tego typu zdania należy rozważyć osobno. Nie wszystkie bowiem będą zachowywać się tak, jak te z okolicznikami miejsca, o których była mowa do tej pory.

UWAGA! Teorię, z którą zaraz Was zapoznam, opracowałam sama, na podstawie obserwacji języka. “Zjawisko”, o którym będzie mowa nie zostało w taki sposób opisane w żadnej książce, jaką mam do dyspozycji. A właściwie nie zostało w ogóle opisane, w żaden sposób. Nurtowała mnie jednak ta różnica i z braku adewkatnych materiałów sama opracowałam sobie swoje wnioski. Jeśli macie jakieś uwagi, proszę dajcie znać w komentarzu.

Jeśli mówimy o jakimś wydarzeniu, które ma miejsce na przestrzeni danego dnia, tak jak w zdaniu z meczem, wtedy po odwróceniu szyku czasownik zachowa się tak, jak w zdaniach z okolicznikami miejsca, czyli doczepi się do niego “ci”. Powiemy zatem:

Sabato c’è la partita. / C’è la partita sabato.

Ale już przy urodzinach “ci” nie doczepimy. Czyli powiemy:

Oggi è il mio compleanno. / È il mio compleanno oggi.

Dlaczego tak? Dlatego że w pewnym sensie między tymi dwiema częściami zdania możemy postawić znak równości. Według włoskojęzycznego sposobu myślenia możemy sprowadzić je do równania – dzisiejszy dzień jest moimi urodzinami, moje urodziny są dzisiejszym dniem. Żeby było jaśniej, spróbuję tę kwestię zobrazować na przykładzie dnia miesiąca. Powiemy zarówno

Domani è il 18 febbraio.

jak i

Il 18 febbraio è domani.

Czyli domani = 18 febbraio, jutrzejszy dzień = 18 lutego. 18 lutego nie jest wydarzeniem, które będzie miało miejsce podczas jutrzejszego dnia. 18 lutego i jutrzejszy dzień to, z perspektywy dnia 17 lutego jedna i ta sama nazwa tego samego momentu w czasie. Jak pisałam wcześniej, używamy “ci” wtedy, gdy zdanie ma niecodzienną formę, czyli czasownik występuje przed podmiotem. Ale skoro 18 lutego jest jutrzejszym dniem, a jutrzejszy dzień jest 18 lutego, to nie zmienia nam się kolejność podmiot-czasownik, ale sam podmiot. Dlatego możemy zostać przy zwykłym “essere”. No bo jeśli A=B, to B=A. Także nie możemy tutaj powiedzieć, że podmiot znalazł się w jakimś dziwnym miejscu. Cały czas występuje przed czasownikiem. Zatem nie trzeba tu nic kombinować z żadnym “ci”.

Zmienia się tylko informacja, na którą kładziemy nacisk.

Do zdania:

Il 18 febbraio è domani.

zadamy pytanie: Kiedy jest 18 lutego? (jeśli ktoś nie jest na bieżąco z kalendarzem).

Natomiast to zdanie:

Domani è il 18 febbraio.

będzie odpowiedzią na pytanie: Który jutro jest?

 

Z kolei w poniższych zdaniach musimy dodać “ci”:

Stasera c’è un bel film in TV. – Dziś wieczorem jest fajny film w telewizji.

Venerdì c’è lo sciopero dei treni. – W piątek jest strajk pociągów.

Ponieważ tutaj podmiotem pozostają nadal “film in TV” i “lo sciopero dei treni” i pojawiają się po orzeczeniu. Używamy “c’è” ponieważ film w telewizji nie równa się dzisiejszemu wieczorowi, to po prostu rodzaj wydarzenia, które odbywa się w tym czasie. Tak samo piątek to nie to samo co strajk.

JESTEM!

Sytuacje, o których była mowa do tej pory wcale nie były takie straszne. Ogromnym polem do popisu w popełnianiu błędów są sytuacje, w których czasownik “być” występuje samotnie. Kiedy nie służy opisowi, lecz mówi o czyjejś obecności w jakimś miejscu (ale bez nazywania tego miejsca!). Przykład? Chatujecie z kimś np. przez Messanger i nagle ta osoba przestaje odpisywać. Nie wiecie co się dzieje i po dłuższej chwili piszecie do niej: Jesteś?

Otóż w języku włoskim czasownik “essere” nie lubi samotności. Dlatego musimy mu dokoptować to nieszczęsne “ci”. Nie możemy w powyższej sytuacji napisać po prostu “Sei?”. Musimy napisać “Ci sei?”. To trochę tak, jak byśmy napisali po polsku “Jesteś tam?”. Tyle że w języku polskim możemy to “tam” pominąć, we włoskim nie. Tutaj właśnie szczególnie warto sobie przypomnieć, o czym pisałam w pierwszych akapitach tego wpisu, czyli że “ci” ma bardzo duży związek z miejscem. Z przebywaniem w jakimś miejscu, nawet jeśli ono nie jest konkretnie nazwane, ale rozmówcy wiedzą o co chodzi.

Czasownika “esserci” możemy użyć oczywiście też w każdej innej osobie. Mogę powiedzieć np. “ci sono” i sama tego zwrotu używam, kiedy idziemy z moim chłopakiem na rower – on zawsze jedzie z przodu i co jakiś czas odwraca się sprawdzić, czy jeszcze nie umarłam. I wtedy ja ledwo ledwo, ale jednak odkrzykuję “ci sono, ci sono!” I znów nie mogę powiedzieć powiedzieć tutaj po prostu “sono, sono”, bo brzmiałoby to zupełnie bez sensu. Do sono musiałabym coś dodać. Np. Sono ancora viva! (Dosł.: Wciąż jestem żywa!)

Inną dość częstą sytuacją, kiedy używamy czasownika “esserci” samotnie może być wyrażenie Ci siamo! Czyli “Jesteśmy!”. Możemy go użyć, kiedy dotrzemy do jakiegoś miejsca zarówno dosłownie, fizycznie, ale w sumie nawet częściej używa się go w przenośni, na zasadzie “Wszystko jasne/zrozumiałe/jesteśmy gotowi.”, czyli jesteśmy gdzieś mentalnie, coś zrozumieliśmy, coś nam się udało. Sama użyłam tego zwrotu w wersji włoskiej w pierwszym ever wpisie na moim blogu (TUTAJ). Post jest oczywiście po polsku, ale włoskie wyrażenie oddawało moim zdaniem najlepiej to, co miałam akurat na myśli. Chodzi o ten fragment:

Kiedy ktoś z Polski pyta mnie, gdzie mieszkam, nawet nie wymieniam nazwy miejscowości. Nieśmiało próbuję: Umbria? Nic? No to przechodzę do ogólników – samo centrum Włoch, 100 km na północny-wschód od Rzymu. Coś świta? Ok. Ci siamo.

To “Ci siamo.” miało oznaczać tu właśnie coś w stylu “już wiadomo o co chodzi, już kojarzymy, już jasne.”

Możemy też odwrócić sytuację i zadać pytanie innym osobom, czy wszystko jasne, czy nadążają, czyli Ci siete?

Kolejną sytuację, w której często pada samotne “esserci”, są zawody sportowe. Mi samej rzuciło się to w uszy podczas oglądania wyścigów motocyklowych – kiedy jeden z włoskich kierowców (zwykle Valentino Rossi) dociera jako pierwszy na metę, komentatorzy z entuzjazmem wykrzykują “Rossi c’è!”. Czyli “jest! (w domyśle na mecie, na podium, na pierwszym miejscu itp.)”. W poniższym filmiku próbka.

 

i ostatnie zastosowanie “samotnego essere domagającego się ci”, o którym chciałam Wam opowiedzieć, to romantyczna sytuacja, kiedy zapewniamy kogoś, że zawsze może liczyć na naszą obecność. Fajnym przykładem jest poniższa piosenka. Poniżej linkuję Wam całość, ale najpierw wklejam najbardziej interesujący fragment, wraz z tłumaczeniem:

Nella buona sorte e nelle avversità

Nelle gioie e nelle difficoltà

Se tu ci sarai, io ci sarò

W wolnym tłumaczeniu:

Na dobre i na złe

W radościach i trudnościach

Jeśli będziesz, ja też będę

W tym przypadku nawet po polsku samo “być” jakoś tak głupio brzmi. Najwyraźniej też potrzebuje towarzystwa. Wydaje mi się, że chyba w takich sytuacjach po polsku można powiedzieć “będę przy tobie”. Po włosku wystarczy dodać “ci”.

BĄDŹ, JAK MICHELA

CZYLI DYLEMATY

“Nikt mi nie wmówi, że czarne jest czarne, a białe jest białe.” Wbrew pozorom, w kontekście zastosowania “essere/esserci” to stwierdzenie ma nawet jakiś sens. Może się bowiem zdarzyć w języku włoskim sytuacja, że dane zdanie z “essere” (bądź “esserci”) w jednym kontekście zostanie uznane za błędne, ale w innym okaże się adekwatne. Czyli samo w sobie nie będzie ani całkowicie białe ani całkowicie czarne. I to jest moment, żeby wrócić do zdań, o których była mowa na samym początku. Były to, przypomnę:

C’è una persona giovane.

C’è un libro sulla storia.

Napisałam przy nich, że te zdania są błędne w sytuacji prezentowania kogoś lub czegoś, czyli w tłumaczeniu “To bardzo młoda osoba”, “To książka o historii.”. Ale jeśli chcemy tymi zdaniami poinformować, o istnieniu/obecności młodej osoby czy książki o historii, to zdania robią się białe niczym broda Gandalfa Szarego. Innymi słowy, w tym kontekście są poprawne, nawet jeśli trzeba byłoby się trochę wysilić, żeby wymyślić dla nich sytuację do zastosowania. Żeby było łatwiej, możemy je trochę rozbudować i powiedzieć:

C’è  un libro sulla storia polacca in italiano? – Czy jest jakaś książka o historii Polski po włosku?

Będzie to oznaczało, że pytamy, czy taka książka w ogóle istnieje, albo czy np. jest dostępna w bibliotece, w której się właśnie znajdujemy.

Spójrzmy jednak na trochę mniej wymuszone przykłady.

C’è Michela? vs. È Michela?

Oba powyższe pytania z czysto gramatycznego punktu widzenia są poprawne. Tyle że użyjemy ich w dwóch zupełnie odmiennych sytuacjach. W jakich? Zaprezentuję to na przykładach z mojego własnego życia wziętych. Naprawdę mam tu we Włoszech koleżankę, która ma na imię Michela. Michela pracuje w barze, gdzie czasem ją odwiedzam. Zdarza się jednak, że wchodzę do tego baru, ale jej nie widzę. Może jest na zapleczu, a może w ogóle nie ma jej w pracy, bo nie umawiałyśmy się, że przyjdę, więc tego nie wiem. Ale za ladą stoi inny barista, którego pytam w takich sytuacjach:

C’è Michela? – Jest Michela?

Michela, poza tym, że jest moją koleżanką, jest też moją sąsiadką (w zasadzie to pierwsze wynikło z drugiego). Dlatego często spotykamy się gdzieś przypadkowo, zwykle w supermarkecie przy naszym bloku, albo na przejściu dla pieszych pod supermarketem. Czasami Michela stoi na światłach po jednej stronie przejścia, a ja z moim chłopakiem po drugiej. A że przejście jest dwuetapowe (czyli dystans duży), a my oboje z chłopakiem ślepawi, to czasem jedno skonsultuje się z drugim

È Michela? – To Michela?

Jak widzicie, znów w polskiej wersji zamiast czasownika pojawia nam się zaimek wskazujący “to”, a jak pisałam wcześniej, kiedy mamy “to”, to nie możemy mieć “ci”. Ci jest wtedy, kiedy (przynajmniej w domyśle) mamy “tu”. Tak jak np. w zdaniu rodem z horrorów:

C’è qualcuno? – Jest tu ktoś?

Ale wróćmy do naszych dylematów. Czym na przykład różnią się poniższe zdania?

C’è una persona che ti voglio presentare.

È una persona che ti voglio presentare.

W pierwszym zdaniu informujemy rozmówcę, że ISTNIEJE osoba, którą chcę mu przedstawić. Drugiego zdania użyjemy natomiast, kiedy ta osoba do przedstawienia stoi obok nas, wskazujemy na nią i do trzeciej osoby mówimy: to osoba, którą chcę ci przedstawić.

Jeszcze jedna przykładowa parka:

Ci sono regali per me?

Sono regali per me?

W pierwszym zdaniu pytamy, czy w ogóle są dla mnie przewidziane jakieś prezenty, czy ktoś o mnie pomyślał i coś mi kupił. W drugim widzimy jakieś prezenty i pytamy, czy to są prezenty dla nas.

Myślę, że już powinniście zaskoczyć, o co chodzi z tymi różnicami, ale dla pewności przytoczę jeszcze jedną, trochę trudniejszą sytuację. Kiedy użyjemy dwóch poniższych pytań?

Cosa è?

Cosa c’è?

Pierwszego użyjemy wtedy, kiedy widzimy coś i pytamy co to jest. Drugie natomiast przetłumaczymy jako Co jest?! Wyobraźmy sobie sytuację, że np. leżymy sobie pod kocykiem i chillujemy na fejsie, mama nas woła od 10 minut, w końcu raczymy podnieść cztery litery i ze zniecierpliwieniem w głosie pytamy “Che c’è?”. Aczkolwiek to pytanie nie musi być koniecznie nacechowane negatywnie. Może po prostu oznaczać “Co się dzieje?”.

Odnośnie pytań, to generalnie kiedy zadajemy pytanie zaczynające się od che/cosa/che cosa i ma ono służyć uzyskaniu informacji o tym, co się gdzieś znajduje, używamy” essere” z partykułą “ci”. Np.

Cosa c’è in questa busta? – Co jest w tej siatce?

Cosa c’è da mangiare? – Co jest do jedzenia?

Warto zwrócić uwagę, że w takim pytaniu czasownik zawsze wystąpi w trzeciej osobie liczby pojedynczej, czyli w formie “c’è”.

Natomiast jeśli pytanie zaczniemy od “dove”, “ci” nigdy nie wsytąpi.

Dove sono le mie scarpe? – Gdzie są moje buty?

Dove sei? – Gdzie jesteś?

THERE IS A CAT ON THE TABLE

Jeśli mimo powyższej epopei o różnicach w użyciu “essere” i “esserci” nadal macie wątpliwości, a akurat znacie angielski, to spróbujcie sobie przypomnieć czego uczyliście się na pierwszych lekcjach tego języka, pewnie jeszcze jako dzieciaki. Kojarzycie takie zdania jak “The cat is on the table” i “There is a cat on the table.”? A jeśli nie konkretnie takie zdania, to na pewno kojarzycie samą konstrukcję “there is/there are”. “There” tłumaczymy zwykle jako “tam”, ale trochę głupio brzmi “Tam jest kot na stole.” Jeśli już, to “tam” całkiem pominiemy. Zupełnie jak w tłumaczeniu włoskiego zdania “C’è un gatto sul tavolo.” I tak, jak po angielsku nie możemy powiedzieć *Is a cat on the table., tak po włosku niepoprawne będzie *È un gatto sul tavolo. (w znaczeniu “na stole jest kot”).

Krótko mówiąc, angielskie “there” to mniej wiecej taki odpowiednik włoskiego “ci”. Oczywiście zasady zastosowania tych dwóch słówek będą się różnić w obu językach, ale chodzi tutaj głównie o uświadomienie sobie ich koncepcji, idei jaką za sobą niosą. Oba są związane z obecnością w jakimś miejscu.

Zwróćcie jeszcze tylko uwagę na użycie angielskich rodzajników “the” i “a”. Czy zdania “The cat is on the table.” i “There is a cat on the table.” nie brzmią dla Was bardziej naturalnie niż “A cat is on the table.” lub “There is the cat on the table.”? To ta sama różnica co między “il gatto” a “un gatto” w zdaniach z “esserci”/”essere”, o której pisałam wyżej.

 

Dobra, będę kończyć.. Powiem już tylko jedną ostatnią rzecz i serio serio koniec. Chciałam podkreślić, że nawet jeśli najczęściej spotykamy się z czasownikiem “esserci” w formie “c’è, ci sono”, to nie znaczy, że w innych postaciach on nie występuje. Możemy wziąć czasownik “essere” w dowolnej osobie, dowolnym czasie i trybie i doczepić do niego “ci” jeśli kontekst będzie tego wymagał. Nie będę tu rozpisywać całej odmiany i kolejnych przykładów bo to zupełnie bez sensu, ale na jedno użycie warto zwrócić uwagę, bo jest dość charakterystyczne. Chodzi mi o sposób, w jaki rozpoczynają się bajki/baśnie po włosku – nasze “Za siedmioma górami, za siedmioma lasami żył/a sobie…” to we włoskiej wersji po prostu “C’era una volta…” (“czyli był/a sobie kiedyś…”).

 

Chciałabym pogratulować śmiałkom, którzy dotarli do samego końca! Dajcie znać w komentarzu, jeśli należycie do tego grona. Może kiedyś wyprodukuję i wyślę Wam odznakę “Dzielnego Czytelnika”. Un bacione a tutti!!!

  • Anna Domańska

    Doczytałam do końca, poproszę odznakę! :D a dodam jeszcze, na podstawie własnych przemyśleń nt esserci właśnie, że fajnym przykładem jest “non e’ questo” vs “non c’e’ questo” w kontekście gdy, np, jesteśmy w bibliotece i szukamy “jakiejś książki, nie pamietam tytulu, no ale ona była taka i taka(…)” -mamy coś konkretneto na myśli, ale nie potrafimy doopisać. No i pani bibliotekarka może przynieść nam jakąś książkę na co my “ale to nie ta!” (Czyli non e’ questo), może się też zdarzyć że owa bibliotekarka już wie o jaką pozycję nam chodzi i mówi “non c’e” – NIE MA tej książki – myślę że to nasze “mieć” w znaczeniu być/istnieć to chyba najbliższy odpowiednik esserci w j polskim :)

    • Bardzo dobry przykład, dzięki! I oczywiście zapisuję Cię na listę oczekujących na odznakę! ;))

  • Adriana Jadowska

    Przeczytałam do końca…fajnie objaśnione …. Dzięki. Czas na naukę.
    pozdrawiam