Czasami śledzę sobie pewne dyskusje w różnych włoskolubnych grupach na fejsbuku, do których należę z racji swojej profesji i zainteresowań. Śledzę je, ale niezbyt długo. I nie biorę w nich udziału. Bo to, co mam do powiedzenia, wykracza daleko poza potencjał komentarza w mediach społecznościowych. To temat na cały osobny post. Który od dawna miałam w głowie i który wreszcie ubrałam w słowa, rzutem na taśmę jeszcze wstrzelając się w 100-lecie niepodległości.

Czytaj więcej...