PAMIĘTNIK Z PODRÓŻY PO APULII: CZĘŚĆ III – MATTINATA

Wakacje we Włoszech Apulia

Trzeciego dnia naszej podróży wyjechaliśmy z pięknego Alberobello do miejscowości Mattinata na półwyspie Gargano. Mattinata zrobiła na mnie bardzo pozytywne pierwsze wrażenie. Małe, ciche, nadmorskie miasteczko – dokładnie takie, jakiego szukałam. Atutem tego miejsca jest zdecydowanie również jego „włoskość”. Może to brzmi banalnie, że miasto we Włoszech jest włoskie, ale nic bardziej mylnego. Weźcie pod uwagę problem imigracji we Włoszech w ostatnich dziesięcioleciach w połączeniu z wysoką liczbą turystów i już ta włoskość przestaje być taka oczywista. A w Mattinacie właśnie mimo wszystko więcej jest Włochów, niż obcokrajowców.

Czytaj więcej...

BOŻE NARODZENIE WE WŁOSZECH

Boże Narodzenie we Włoszech

Kiedy podczas mojej pierwszej Wigilii we Włoszech na czerwonych plastikowych talerzykach zaserwowano mi szaszłyki z owoców morza, przeżyłam istny szok kulturowy. No bo jak to tak uroczysta kolacja na plastikowych talerzykach? Dobra, że czerwone, takie świąteczne i ten, ale plastikowe? No jak to tak? A przede wszystkim jak to tak bez opłatka, bez kolęd, bez sianka pod obrusem, bez ŚLEDZI?! No w głowie mi się to nie mieściło.

Czytaj więcej...

ŚWIĄTECZNY PRZEPIS NA PASTA DOLCE

Przepis, który chcę Wam dziś zaproponować to jeden z typowych deserów, które spożywa się w Umbrii w okresie Świąt Bożego Narodzenia. Jego wymyślna nazwa, „pasta dolce”, oznacza po prostu „makaron na słodko”. No bo chyba nie sądziliście, że w kraju, w którym makaron jest podstawowym składnikiem diety każdego obywatela, nie istnieje jego słodka wersja? To tak, jakby w Polsce nie było deseru na bazie ziemniaków. No dobra, może i takiego nie ma, ale to jedynie jeszcze dobitniej świadczy o tym, jak Włosi są sfiksowani na punkcie swojej sztandarowej potrawy narodowej.

Czytaj więcej...

„I MEDICI – MASTERS OF FLORENCE” – RECENZJA SERIALU

Serial po włosku Medici

Żeby było jasne. Nie ma dla mnie serialu lepszego niż The Walking Dead. Cokolwiek zaraz napiszę, tak było, jest i będzie. TWD forever in my <3. Ale mimo to, niektóre inne seriale też są spoko. Na przykład nowa produkcja anglo-włoska I Medici – Masters of Florence, której pierwszy sezon właśnie niedawno dobiegł końca. I Medici, czyli rodzina Medyceuszy, była jedną z najbardziej wpływowych rodzin włoskiego średniowiecza/renesansu trudniącą się bankierstwem, a od 1434 równiez oficjalnie zarządzającą Florencją. Jak nietrudno się domyślić po tytule, ich właśnie historii poświęcony jest serial, o którym mowa.

Czytaj więcej...

IN PALESTRA – NA WŁOSKIEJ… SIŁOWNI

siłownia po włosku

Ćwiczenia na siłowni są moją codziennością, a przynajmniej staram się, żeby tak było ;). I w związku z tym słownictwo na ten temat, to dla mnie słownictwo „życia codziennego”. Tyle że w żadnym repetytorium leksykalnym w rozdziale „życie codzienne” nie ma nic o odcinkach lędźwiowych, brzuszkach, wdechach czy wydechach. Dlatego, mimo że znam włoski bardzo dobrze i swobodnie porozumiewam się nim na co dzień, czasem źle wykonuję niektóre ćwiczenia, ponieważ nie do końca rozumiem polecenia instruktora. Ten post powstaje więc trochę dla mnie samej, trochę dla tych, którzy są w podobnej sytuacji, ale tylko. Będzie o rodzajach ćwiczeń i przyrządów oraz o innych przydatnych słówkach i zwrotach, ale również trochę o specyfice włoskich siłowni.

Czytaj więcej...

TRZĘSIENIE ZIEMI WE WŁOSZECH – KONCERT CHARYTATYWNY

Niespełna 3 miesiące temu pisałam o tym, jak tragiczne trzęsienie ziemi w środkowych Włoszech pozbawiło życia niemal 300 ludzkich istnień, a dachu nad głową tysięcy rodzin. Pisałam o tym jak obudziłam się w nocy, o tym jak bardzo potrzebna jest pomoc i jak można ją nieść. Dziś ta pomoc jest potrzebna jeszcze bardziej. 30 października miało miejsce kolejne, jeszcze silniejsze trzęsienie ziemi. Tym razem na szczęście obyło się bez ofiar, tyle że niektóre włoskie miasteczka do reszty legły w gruzach. U mnie szczęśliwie skończyło się na kilku przedmiotach, które pospadały z półek, ale nie wszyscy mieli podobne szczęście. Tysiącom osób razem z domem zawalił się świat. Możemy tym osobom pomóc.

Czytaj więcej...

PAMIĘTNIK Z PODRÓŻY PO APULII – CZĘŚĆ II: ALBEROBELLO

Apulia Alberobello Włochy

Nasz drugi dzień w Alberobello nie zaczął się najlepiej. Było po prostu zimno. W tych Włoszech, na tym Południu, gdzie w październiku można chodzić w krótkim rękawku, 6 września było zimno. Pochmurno i wietrznie. Bardzo z tego powodu cierpiałam, gdyż oznaczało to, iż nie wykorzystam tego przepięknego basenu, który przekonał mnie, żeby zostać w Alberobello jeden dzień dłużej. Nie chciałam jednak dać pogodzie satysfakcji i postanowiłam, że przynajmniej poleżę sobie z książką na leżaku. Tak też zrobiłam. Trafiło mi się może nawet łącznie 5 minut słońca.

Czytaj więcej...

„VITA DI LEONARDO” – RECENZJA KSIĄŻKI

Leonardo da Vinci książka po włosku

Uwielbiam Florencję i wszystko, co z nią związane. Również książki, których akcja rozgrywa się na jej terenie. A jeszcze lepiej, jeśli są to książki opowiadające wydarzenia prawdziwe. Na przykład biografie. Tylko czyje? Chyba nikt nie będzie miał mi za złe jeśli stwierdzę, że nie ma ciekawszej postaci związanej z Florencją niż wielki Leonardo Da Vinci. Postanowiłam rozejrzeć się więc za biografią właśnie tego artysty. Oczywiście wybór był niemały, a tym większy, że rozglądałam się na rynku włoskojęzycznym. Ostatecznie zdecydowałam się na „Vita di Leonardo”, „Życie Leonarda”, autorstwa Bruna Nardiniego.

Czytaj więcej...

PAMIĘTNIK Z PODRÓŻY PO APULII – CZĘŚĆ I: GENEZA I ALBEROBELLO

Apulia Włochy

To miały być wakacje idealne. Zakupiłam kremy do opalania, letnie sukienki, kapelusz, dodatkową kartę pamięci do aparatu, czyli cały asortyment niezbędny na urlop w południowych Włoszech na początku września. Wyjazd do regionu Apulia marzył mi się od ładnych kilku lat. W zasadzie nie wiem skąd się to marzenie wzięło. Chyba po prostu kiedy dowiedziałam się o istnieniu tego regionu, jeszcze niewiele o nim wiedząc, postanowiłam sobie, że chcę tam jechać i już. W końcu nastał czas na przeobrażenie marzenia w plan. Chciałam zaszyć się na tydzień w jakiejś niewielkiej możliwie mało turystycznej mieścince nad morzem, która w miarę możliwości byłaby otoczona również zielenią. Okazało się, że miejscem, które idealnie spełnia moje oczekiwania jest półwysep Gargano, ostroga włoskiego kozaka.

Czytaj więcej...