O MNIE

 

blog włochy włoski - o mnie

Nie aktualizowałam zakładki o mnie od początku istnienia bloga, czyli od marca 2016. Przez cały ten czas miałam 27 lat, co miało też swoje dobre strony. Niestety jednak prawda jest taka, że na chwilę obecną (styczeń 2018) mam lat 28 i pół.

Mam na imię Ala i mam kota. Choć już dawno temu przejadło mi się to powiedzonko, to jednak prawda jest też taka, że kota mam. Na punkcie Włoch. Chociaż przeszło mi trochę od kiedy tu zamieszkałam (jakieś 6 lat temu), a zwłaszcza od kiedy zaczęłam korzystać z usług włoskiej poczty.

Mimo wszystko jestem stała w swojej miłości od jakichś 17 lat. Jako 12-latka po raz pierwszy pojechałam do Włoch i już wtedy wiedziałam, że kiedyś w tym kraju zamieszkam. Nie jestem jednak 100% emigrantką, wciąż czuję się bardzo mocno związana z Polską (zwłaszcza z Gdańskiem – moim rodzinnym miastem) i bardzo często się tam pojawiam. Czasem mam wrażenie jak bym cierpiała na jakieś rozdwojenie jaźni.

Wiecie już jak zaczęła się moja historia z Włochami. Historia z włoskim zaczęła się chyba jeszcze wcześniej. Od japońskich bajek na Polonii 1 importowanych z Włoch (przez wiele lat myślałam, że “aiuto!” to po japońsku, nadal z resztą uważam, że trochę tak brzmi) i od maskotki Simby z Króla Lwa, którą moja kuzynka dostała od swojej przyszywanej cioci z Włoch. Jak się nacisnęło tego Simbę na łapę, brzuch czy ogon zaczynał gadać coś po włosku. Próbowałam wtedy naśladować to, co słyszałam. Zapamiętałam, że po naciśnięciu na brzuch pojawiało się coś w stylu “haha, ivaisolitico”. Oczywiście to nic nie znaczy, ale znów po latach, kiedy już poznałam język włoski, domyśliłam się, że skoro mówił tak po naciśnięciu na brzuch i przy tym się zaśmiewał, to może chodziło o “haha, mi fai il solletico”, czyli “haha, łaskoczesz mnie”.

A już tak na poważnie moja przygoda z włoskim zaczęła się, kiedy miałam 16 lat. Wtedy po raz pierwszy pojechałam z moją przyjaciółką odwiedzić jej mamę, która mieszkała we Florencji. Uznałyśmy, że fajnie byłoby coś umieć powiedzieć w tym języku, także zaczęłyśmy uczyć się same. Do dziś pamiętam miejsce i moment, w którym po raz pierwszy kupiłam po włosku bilety na autobus.

Później spędziłyśmy takie wakacje jeszcze dwa razy, a moja miłość do Włoch rosła coraz bardziej. Cały czas uczyłam się włoskiego sama. W każdej wolnej chwili. W drodze na zajęcia dodatkowe, na przerwach w szkole (a czasem nawet podczas lekcji). Zmuszałam koleżanki, żeby przepytywały mnie ze słówek. Jednak wakacje wakacjami, miałam świadomość, że życie codzienne może nie być takie fascynujące. Chciałam to sprawdzić. Postanowiłam więc, że po liceum zrobię sobie gap year jako au pair we Włoszech. Tak też się stało i podczas tego 7-miesięcznego pobytu zrobiłam og-rom-ny postęp w nauce. Po powrocie do Polski poszłam na studia – już nie widziałam dla siebie innego kierunku niż filologia włoska, którą ukończyłam na Uniwersytetcie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

W międzyczasie poznałam swojego obecnego chłopaka (Włocha), także po ukończeniu licencjatu (w czasie którego byłam też n a Erasmusie, naturalnie we Włoszech, w cudownym miasteczku Urbino) na magisterkę pojechałam do Włoch. Studiowałam na rzymskim uniwersytecie La Sapienza na kierunku Scienze linguistiche, letterarie e della traduzione (Nauki językoznawcze, literackie i translatorskie) i obroniłam się na najlepszą możliwą ocenę z wyróżnieniem (110 e lode). Tak, zawsze byłam kujonem.

Moje kujoństwo się opłaciło, bo z okazji moich wyników w nauce fundacja zajmująca się współpracą między Włochami a Stanami Zjednoczonymi (Fondazione Italia Usa) zasponsorowała mi oraz 999 innym studentom studia podyplomowe na kierunku Global marketing, Comunicazione & Made in Italy, które ukończyłam w zeszłym roku.

W międzyczasie odbyłam też staż w Ambasadzie RP w Rzymie oraz w Zagranicznym Ośrodku Polskiej Organizacji Turystycznej, również w Rzymie, z którym do dziś współpracuję.

Swoją wiedzą i pasją dzielę się od kilku lat udzielając indywidualnych lekcji języka włoskiego przez Skype, a od prawie dwóch lat również pisząc bloga.

Prywatnie charakteryzuję się sucharskim poczuciem humoru i lubię Minionki.

Jeśli macie pytania, jeśli coś Was ciekawi, jeśli chcielibyście poczytać na blogu na jakiś konkretny temat, dajcie śmiało znać na maila: wloskionline.pl@gmail.com.

Znajdzieci mnie również w poniższych mediach społecznościowych:

Facebook – Włoski Online

Instagram – @wloski_online

Dziękuję, że zajrzeliście na bloga i oczywiście zapraszam ponownie!

A presto!

Ala