DZIEJE SIĘ WE WŁOSZECH #2

Witam Was serdecznie w drugiej edycji cyklu Dzieje się we Włoszech. Tym razem opiszę Wam, o czym mówiło się sporo we włoskich mediach w lutym. I tym razem będzie niestety trochę smutno, ale na szczęście nie zabraknie również pozytywnego akcentu. We wpisie znajdziecie nie tylko podsumowanie najgłośniejszych informacji, ale również linki do artykułów i filmów.

Oto najgorętsze tematy lutego 2017.

  1. SAMOBÓJSTWO 16-LATKA

I tym razem zaczniemy od tragedii, choć tragedii zupełnie innego rodzaju, niż ostatnio, która jednak również wywołała falę komentarzy oraz gorącą debatę społeczną. Matka 16-letniego chłopaka jest załamana faktem, że jej syn pali marihuanę. Próbuje go przekonać, żeby przestał, ale bez skutku. W akcie bezsilności zgłasza się na policję z informacją, że przed szkołą syna rozprowadzane są narkotyki. Policja udaje się pod daną szkołę, zatrzymuje chłopaka, u którego znajduje 10 gr haszyszu. Chłopak przyznaje, że ma go więcej w domu. Policja przeszukuje dom. Po zakończeniu przeszukania chłopak rzuca się z okna na oczach matki. Nie ginie na miejscu, ale nie udaje się go uratować. Umiera.

Czy matka postąpiła słusznie, zgłaszając się na policję? Czy nie powinna była próbować pomóc synowi w inny sposób? Czy rzeczywiście pomoc była potrzebna? Czy gdyby nie tabu, jakie stanowi palenie marihuany, matka uważałaby, że synowi trzeba pomagać? Czy zgłosiłaby się na policję, gdyby znalazła u syna paczkę papierosów? Czy zgłosiłaby się na policję, gdyby syn wrócił do domu pijany? Co zabiło tego chłopaka – marihuana, czy strach przed społecznym ostracyzmem? I wreszcie, czy do tragedii doszłoby, gdyby marihuana była we Włoszech legalna?

Oto pytania, które stawiają przed sobą w ostatnich dniach Włosi. Bardzo zdecydowanie na ten temat wypowiada się Roberto Saviano, który zadaje retoryczne pytanie: czy problemem są młodzi ludzie, którzy palą haszysz, czy może kartele narkotykowe, które im ten haszysz dostarczają? Czy lepiej ukarać 16-letnich konsumentów, czy lepiej zająć się tropieniem narkotyków, zanim trafią w ich ręce? Jeszcze lepiej, zdaniem Saviano, byłoby zalegalizować konsumpcje marihuany. Przy tym stwierdzeniu nie stawia już nawet retorycznego znaku zapytania.

„Smettiamo, quindi, di fare regali alle mafie e legalizziamo, ora. Legalizziamo.”

(Skończymy zatem robić prezenty mafiom i zalegalizujmy. Teraz. Zalegalizujmy.)

„Vi starete chiedendo cosa sarebbe cambiato se la cannabis fosse stata legale. La madre non avrebbe potuto chiamare la Guardia di finanza, non solo, non ne avrebbe forse nemmeno sentito la necessità.”

(Zapewne zadajecie sobie pytanie, co by się zmieniło, gdyby palenie konopii było legalne. Matka chłopaka nie mogłaby była zadzwonić na policję, ale nie tylko, być może nie odczułaby nawet takiej potrzeby.)

„Di cannabis non è mai morto nessuno, di incomprensione, ignoranza, disinformazione, cattiva politica e superficialità, invece, sì.”

(Konopie nigdy nikogo nie zabiły. Brak zrozumienia, ignoracja, dezinformacja, zła polityka i powierzchowność, owszem.)

Roberto Saviano

Kompletne wypowiedzi Roberta Saviano możecie znaleźć w dwóch poniższych artykułach dla La Repubblica. Podsyłam również link do kilku innych artykułów, z których czerpałam informacje.

 

2. PALMY W MEDIOLANIE

Palmy przed Duomo w Mediolanie (Źródło: Milano Today)

Komentarzy nie brak również w związku z o wiele mniej poważną kwestią palm na Piazza Duomo w Mediolanie. Jak podaje Rzeczpospolita

W Mediolanie wybuchł spór o ogród z palmami i bananowcami, który urządzono na placu przed słynną katedrą. To „szaleństwo”, „kicz”, „prowokacja”, ale i „fantastyczny pomysł” – komentują pomysł mieszkańcy i lokalni politycy

Palmy to inicjatywa sfinansowana przez wielką amerykańską sieć gastronomiczną, która wkrótce wejdzie do Włoch i będzie miała swą filię na mediolańskim Piazza Duomo.

Coraz ostrzejsza debata na temat posadzenia drzew w sercu stolicy Lombardii przeniosła się do rady miejskiej, gdzie radni prawicowej Ligi Północnej oraz partii Forza Italia na znak protestu przeciwko temu pomysłowi przynieśli na obrady nadmuchiwane banany i obrazki przedstawiające wielbłądy.

Z tego, co widzę w Internecie, większośc Włochów ma negatywne odczucia wobec palm. Potwierdzają to wyniki ankiety przeprowadzonej przez Corriere della Sera, według której 78 procentom uczestinków palmy nie przypadły do gustu. Niektórym egzotyczne drzewa nie podobają się tak bardzo, że doszło do aktów wandalizmu – palmy podpalono.

Manifestacja skrajnie prawicowej partii politycznej Casapound przeciw palmom w Mediolanie (Źródło: Artribune.com)

 

3. FESTIWAL SANREMO

Ostatnie zagadnienie, o którym chciałabym wspomnieć, dotyczy sfery muzyki i spektaklu, a więc bardzo pozytywnej, choć i tu nie zabrakło krytycznych komentarzy. Z pewnością wielu z Was ma już pojęcie na ten temat – mowa oczywiście o 67. edycji festiwalu piosenki włoskiej w Sanremo, który miał miejsce w dniach 7-11 lutego.

Zwycięzcą został przesymatyczny Francesco Gabbani (mój faworyt) z piosenką „Occidentali’s Karma”. Gabbani, podczas konferencji prasowej, która odbyła się zaraz po finale, oświadczył, że wystąpi na Eurowizji. „Occidentali’s Karma” robi furrorę nie tylko we Włoszech, ale również za granicą. Oficjalny klip piosenki osiągnął na YouTubie w ciągu zaledwie 2 tygodni niemal 40 mln wyświetleń!

Na drugim miejscu w finałowej trójce Sanremo uplasowała się Fiorella Mannoia, a na trzecim… Edward Nożycoręki! No dobra, tak serio, to nazywa się Ermal Meta, ale nie mogłam się powstrzymać przed tym porównaniem, hihi. Z resztą nie mnie jednej przyszło to do głowy. Sami przyznacie, że podobieństwo jest niepodważalne.

No dobra, żarty żartami, ale piosenka Mety była naprawdę piękna i poruszająca. Jak przyznał sam artysta, nawołuje ona do sprzeciwiania się przemocy.

Przejdźmy teraz do prowadzących. Tegoroczna edycja festiwalu Sanremo została poprowadzona przez Carla Contiego oraz Marię de Filippi. I tu zaczyna się krytyka. Najbardziej burzliwe reakcje w związku z tegorocznym festiwalem dotyczyły wynagrodzenia Contiego, opiewające na 650 tysięcy euro. Niewielu krytykujących zdaje sobie jednak sprawę, że Conti nie otrzymał tych pieniędzy za pokazanie się w telewizji przez kilka wieczorów, ale jest to gaża za wielomiesięczne przygotowania do festiwalu oraz za wszelkie inne programy, przy których Conti w jakiś sposób pracuje. To i tak sporo. Ludzi boli głównie to, że Sanremo jest transmitowane przez telewizję Rai, czyli telewizję publiczną, czyli zapewne pensja prezentera została opłacona z kieszeni szarego obywatela, z płaconego przez niego abonamentu. No bo kto bierze pod uwagę to, że Rai zarobiła dzięki Sanremo ok 6 mln euro, głównie na reklamach. Zarobiła. 6 mln to nie przychód, to zysk, już po odliczeniu wszelkich kosztów. Ostatecznie Carlo Conti ogłosił, że przeznaczy 100 tysięcy na darowiznę na rzecz ofiar trzęsień ziemi, choć przyznał, że wolałby takie rzeczy robić prywtanie, nie ogłaszając tego na prawo i lewo.

U boku Contiego w tym roku pojawiła się, jak zwykle przesłodka i pełna klasy, Maria de Filippi (o której możecie troszkę poczytać tutaj), która zrezygnowała z wszelkiego wynagrodzenia. Doszły mnie słuchy, że podjęła taką decyzję, ponieważ przyszła, tak naprawdę, na gotowe. Mimo to i de Filippi nie ominęły krytyczne koemntarze, choć zdecydowanie nie tak agresywne jak te skierowane wobec jej scenicznego partnera. Wchodzimu tu w sferę tak zwanego „gossipu”. Krytyka dotyczyła tu bowiem kreacji Marii. Niemal wszystkie były czarne i, według publiki, zbyt grzeczne. Podczas jednej z konferencji prasowych dzienikarz zapytał, dlaczego „nie odważyła się na więcej”, na co de Filippi odparła, że urodziła się w 1961 (czyli ma 56 lat) i „non le serve osare” (nie dla niej „odważanie się”. Osobiście zupełnie nie znam się na modzie, ale moim zdaniem kreacje Marii były idealne (może poza biżuterią), w zgodzie z jej stylem i temperamentem. Z resztą sami możecie przejrzeć i ocenić.

 

A jakie są Wasze zdania na powyższe tematy? Czekam na komentarze!

PS. Dajcie znać, prosze, czy linki do piosenek działają, bo być może są zablokowane poza granicami Włoch.

Główne zdjęcie by Freepik

Print Friendly
  • Francesco Gabbani był moim faworytem od pierwszych chwil piosenki. Będę mu kibicować z całego serca w maju na Konkursie Piosenki Eurowizji w Kijowie.

  • Trochę podobieństwa do Edwarda widzę, ale jednak wygląda nieco lepiej ;) Z tą marihuaną to trudny temat, ciężko go rozwinąć w jednym zdaniu… Ostatnio jednak coraz częściej skłaniam się ku legalizacji narkotyków miękkich. Szkoda, że nie dałaś zdjęcia palm, bo nie słyszałam o tej „aferze”.

    • To prawda – też sobie ostatnio myślałam, że głupio, że nie dodałam zdjęcia :P Już zaktualizowałam post ;)