DZIEJE SIĘ WE WŁOSZECH – #12

Witajcie Kochani w 2018! Mam nadzieję, że spędziliście cudowne Święta i w przyjemny sposób powitaliście Nowy Rok. Na blogu rok 2018 rozpocznę od podsumowania włoskich wydarzeń z grudnia roku ubiegłego. Co prawda połowę tego miesiąca spędziłam w Polsce, ale mimo to udało mi się zebrać dla Was garstkę ciekawych informacji. Ba, na jedną z nich zwróciłam uwagę dzięki polskiej telewizji, więc może ten punkt akurat nie będzie dla Was zaskoczeniem.

1. PRAWO O TESTAMENCIE ŻYCIA

14 grudnia włoski senat ostatecznie zatwierdził prawo do tzw. “testamentu życia”. Testament życia oznacza możliwość złożenia przez każdego dorosłego człowieka w pełni władz umysłowych dyspozycji co do leczenia jakiemu chce bądź nie chce być poddawany na wypadek sytuacji, w której nie będzie więcej w stanie podjąć takiej decyzji (np. śpiączka). Oczywiście pewnych sytuacji nikt nie jest w stanie przewidzieć, ale testament życia stanowi szansę na decydowanie o sobie np. chorym terminalnie, którzy są świadomi, że wkrótce ich stan może się pogorszyć.

Według nowego prawa lekarze powinni również wstrzymywać się przed “nieracjonalnym uporem” w leczeniu, kiedy nie ma ono już żadnych szans na powodzenie.

„Nei casi di paziente con prognosi infausta a breve termine o di imminenza di morte il medico deve astenersi da ogni ostinazione irragionevole nella somministrazione delle cure e dal ricorso a trattamenti inutili o sproporzionati.”

(z drugiego artykułu ustawy)

Jednak bez względu na brak nadziei na wyleczenie czy na wolę pacjenta, lekarze są zobowiązani do leczenia mającego na celu uśmierzenie bólu oraz do leczenia paliatywnego, czyli takiego, które nie ma na celu wyleczenia chorego, ale poprawienie jego jakości życia w ostatniej fazie choroby śmiertelnej (poprzez łagodzenie objawów choroby czy wsparcie psychiczne i duchowe pacjenta i jego najbliższych).


2. ZMARŁ GUALTIERO MARCHESI

Pozostając niestety przy temacie śmierci, 26 grudnia 2017 w wieku 87 lat zmarł Gualtiero Marchesi, najsłynniejszy na świecie włoski szef kuchni. Odegrał on wielką rolę w rozwoju i popularyzacji kuchni Włoch. Marchesiego uważa się za założyciela nowej kuchni włoskiej. Co to oznacza? “Nowa kuchnia”, fr. nouvelle cuisine to ruch kulinarny powstały we Francji w 1972 roku. Głównymi założeniami tego trendu była lekkość potraw, używanie wysokiej jakości świeżych składników, unikanie ciężkich sosów, odpowiedni, nie zbyt długi czas gotowania, pomysłowość, staranność w kwestii podawania potraw, ale bez “przedobrzania”. Te zasady Gualtiero Marchesi wprowadził do tradycji kulinarnej Włoch, która wcześniej znała niemal wyłącznie tawerny i karczmy.

W 1977 Marchesi otworzył w Mediolanie swoją pierwszą restaurację. Zaledwie po roku otrzymał dla niej pierwszą gwiazdkę Michelina (gwiazdki przewodnika Michelin to najwyższe wyróżnienie, jakich może życzyć sobie restaurator), w kolejnym roku drugą, a w 1986 jako pierwsza w historii Włoch restauracja Marchesiego została nagrodzona trzecią gwiazdką, która stanowi najwyższe możliwe wyróżnienie francuskiego przewodnika.

W 2004 roku założył w Colorno (Parma) Międzynarodową Szkołę Kuchni Włoskiej (Scuola Internazionale di Cucina Italiana).


3. PIZZA NEAPOLITAŃSKA DZIDZICTWEM UNESCO

Jednak ze świata kuchni napływa również i pozytywna wiadomość. 7 grudnia ubiegłego roku pizza napoletana po 8 latach starań Włochów została wpisana na listę światowego niematerialnego dziedzictwa UNESCO.

Pizza neapolitańska to pizza o cienkim cieście i wysokich brzegach. Klasycznie występuje w dwóch wariantach: margherita (sos pomidorowy, mozzarella, świeża bazylia, oliwa z oliwek) oraz marinara (sos pomidorowy, czosnek, oregano, oliwa z oliwek). Składniki powinny charakteryzować się najwyższą jakością.

Warto jednak zwrócić uwagę, że użyte w tym kontekście sformułowanie pizza napoletana to skrót myślowy, ponieważ na listę dziedzictwa UNESCO została wpisana konkretnie Sztuka neapolitańskich pizzaiuolo – Art of Neapolitan ‘Pizzaiuolo’. To bardzo ważne, ponieważ takie określenie kładzie nacisk nie tylko na sam produkt, ale na całą otoczkę związaną z przygotowaniem pizzy, na towarzyszące temu zajęciu gesty, na spektakl, jaki stanowi. Na fakt, że we Włoszech jedzenie nie służy jedynie zaspokojeniu potrzeby, ale jest istotnym elementem kultury i tożsamości.

Pizza neapolitańska wpisana na niematerialną listę dziedzictwa ludzkości UNESCO


4. AFERA CHOINKOWA

I na koniec właśnie ten news, o którym usłyszałam w polskiej telewizji. Chodzi o chonikę z Piazza Venezia w Rzymie, która nie doczekała Świąt Bożego Narodzenia. Podobno już zaraz po odpaleniu światełek (które według włoskiej tradycji odbywa się 8 grudnia) zaczęły odpadać igły. Niecałe dwa tygodnie później świerk wysechł.

Kontrowersje budzi nie tylko stan, ale i kwota wydana na instalację i dekorację choinki, która sięga niemal 50 tys. euro. Sprawa trafiła do włoskiego Trybunału Obrachunkowego, odpowiednika polskiej Najwyższej Izby Kontroli. Organizacja ochrony praw konsumentów Codacons chce dowiedzieć się, czy przy wyborze i instalacji świerku nie doszło do nadużyć.

Tymczasem rzymski drapak zrobił w Internecie swoistą karierę i nawet został w pewien sposób uosobiony uzyskując swój przydomek – Spelacchio, który z resztą niezwykle mnie bawi. Słówko to w takiej formie nie istnieje w słowniku języka włoskiego, ale kojarzy się właśnie z czymś obdartym czy wyłysiałym (spellare – obdzierać ze skóry, obierać / pelato – łysy). Jeśli chcecie obejrzeć Spelacchia w pełnej krasie, TUTAJ znajdziecie zdjęcia.

Plac Wenecki w Rzymie

Niestety nie dysponuję prawami autorskimi do zdjęć Spelacchia, ale mogę pokazać Wam przynajmniej, gdzie można było go „podziwiać”. Gdyby ktoś nie kojarzył Piazza Venezia (w wersji polskiej Plac Wenecki) to właśnie to miejsce.

Dobrą sławą cieszy się natomiast świerk zdobiący Plac Świętego Piotra w Rzymie i tu możemy być dumni my, Polacy, bo w tym roku to właśnie z naszego kraju przybyło do Watykanu świąteczne „drzewko” (pisałam o nim TUTAJ), które jest stawiane jako przykład w kontraście do felernej choinki z Piazza Venezia. Podkreśla się, że nasz polski świerk jest gęsty, zielony i bardzo dobrze się trzyma.

 

 

  • Ta afera z choinką była najlepsza. do tej pory chce mi się śmiać. Takie rzeczy są możliwe tylko we Włoszech.

    P.S. Kontynuuj ten cykl, bo bardzo go lubię :).